Właśnie trafia do księgarń najnowsza książka Jana Tomasza Grossa „Strach. Antysemityzm w Polsce tuż po wojnie. Historia moralnej zapaści”. To kolejna publikacja warszawskiego socjologa, który odkrył w sobie talent do pisania historii na nowo i rewidowania jej pod z góry założoną tezę. Promocję ma niczym pani Rowling i jej mały, książkowy czarodziej. Publikacja jeszcze się nie ukazała, a już jest czytana przez prokuratora, szeroko komentowana i reklamowana jako hit.
Tymczasem w tym samym momencie do kraju zawitał prof. Marek Jan Chodakiewicz z Instytute od The World Politics w Waszyngotonie jeden z najważniejszych specjalistów od stosunków polsko-żydowskich. Właśnie dzisiaj spotkał się z gronem przyjaciół na kwaterze Korporacji Akademickiej Respublica. W końcu jest honorowym filistrem tego zacnego zgromadzenia, ale tym razem nie wpadł na kufel piwa, ale właśnie po to, by promować wydaną staraniem IPN jego nową książkę pt. „Po zagładzie, Stosunki polsko-żydowskie1944-47" i skomentować na żywo nową publikację Jana Grossa. Wszyscy dobrze pamiętamy ile szkód wyrządziła Polsce i samej nauce jego pierwsza książką o Jedwabnem i jak brutalnie została zweryfikowana przez historyków. Miejmy nadzieję, że nowe wydawnictwo Chodakiewicza będzie skutecznym orężem do weryfikowania i obalania oskarżycielskich tez zawartych w „Strachu”.
Opinia prof. Chodakiewicza na temat działalności Jana Grossa jest druzgocąca. Jako historyk badacz, grzebiący w dokumentach, źródłach, podkreśla on, że „Strach” jest rodzajem postmodernistycznego zbioru modnych tez, pod które Gross skompilował prawdziwe, półprawdziwe i fałszywe „fakty” i opinie na temat przemocy Polaków wobec Żydów. Jest rodzajem dekonstrukcji i jednocześnie konstrukcji historii i wizji relacji polsko-żydowskich na nowo, pod tezę oskarżającą ogół Polaków o zbrodniczy antysemityzm skutkujący śmiercią setek (liczba niezweryfikowana i nigdy nie potwierdzona) niewinnych osób pochodzenia żydowskiego. Śmierci która miała ich czekać zaraz po wojnie, a wiec po „Zagładzie”, co w teologii „religii holokaustu” jest zbrodnią znacznie potężniejszą niż po prostu zamordowanie człowieka. Tezę nie odnoszącą się do kontekstu społecznego, historycznego, zawieszoną w próżni i mającą charakter oskarżenia. W jego opinii książka „Stach” to wydarzenie kulturowe, a nie naukowe. Podobną metodą, zupełnie na nowo i w dość dowolny sposób konstruowana jest historia świata na wielu amerykańskich uniwersytetach opanowanych przez lewicowych socjologów i politologów.
Tymczasem Chodakiewicz podkreśla, że jest jednym z tych historyków-badaczy, z których ustaleń Gross nie korzysta z założenia i odrzuca z definicji, a w jego publikacji nie ma śladu weryfikacji źródeł i danych. Nie ma żadnego wysiłku do dokonywania własnych ustaleń. Jakim wysiłkiem okupuje się dochodzenie do prawdy wytłumaczył na przykładzie pogromu Żydów, który miał mieć miejsce w Opolu, zaraz po zakończeniu wojny. Otóż w jednej z książek Chodakiewicz znalazł informację o takich wypadkach, choć nigdzie wcześniej o tym nie pisano. Autor w przypisie odwoływał się do źródła z innej książki, w niej do innej, a w trzeciej do kolejnej. Dopiero w czwartej z kolei publikacji wyszło na jaw, że owszem po wojnie w Opolu zamordowano, ale oficera armii sowieckiej pochodzenia żydowskiego, który dał się we znaki miejscowej ludności.
Jak będzie wyglądała „promocja” nowego wydawnictwa Jana Grossa pokażą następne tygodnie. Miejmy nadzieję, że nie skończy się ona jak awantura wokół Jedwabnego. W końcu polski premier i wnuk żołnierza Wehrmachtu w jarmułce wyglądałby bardzo komicznie. Na szczęście Szewach Weiss uspokaja i krzepi, gdyż w jego ocenie książka Chodakiewicza jest bardzo ważna, bo pokazuje wszystkie odcienie stosunków polsko-żydowskich - zarówno antysemityzm, jak i Polaków pomagających Żydom. Weiss ma jednak wątpliwości czy książka Chodakiewicza będzie miała taki sam wpływ na opinię publiczną jak „Strach”. To - jego zdaniem - zależy od dziennikarzy i od tego jak zrelacjonują tę książkę.
1 komentarz:
Świetny pomysł Maćku z tym blogiem. Pozdrawiam - KC
Prześlij komentarz